🎲 Matka Chrzestna W Ciąży Forum

Potencjalna chrzestna matka - Netkobiety.pl Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy Jak pokazują statystyki kościelne w 2016 roku do sakramentu bierzmowania przystąpiło 298,9 tys. osób, czyli o 5 tys. mniej niż w 2015 roku. Spada również liczba osób uczestniczących w mszy. W 2016 roku w niedzielnej mszy uczestniczyło 36,7% katolików, czyli o 3,1% mniej niż rok wcześniej – podaje portal Aleteia. Re: Ile na komunię? ja w niedzielę mam Komunię mojej chrzesnicy i nie mam zamiaru dawać pieniędzy. Chcę jej kupić “tradycyjny” prezent, czyli zegarek – myślałam o BabyG, ale nie bardzo jednak mogę sobie na taki teraz chyba pozwolić (bo to ok. 250-300 zł) i być może skończy się na Swatchu i do tego BIblia dla dzieci. Matka chrzestna – formalności. Przed objęciem roli matki chrzestnej, należy załatwić kilka ważnych formalności oraz należy wiedzieć, kto może zostać matką chrzestną. Ważne jest, aby matka chrzestna miała ukończone 16 lat i była po sakramencie bierzmowania i chrztu. Przyszła matka chrzestna nie może być osobą po rozwodzie. Matka chrzestna nie może być w ciąży, bo „dzieci odbiorą sobie zdrowie”? Zaskakujące, że wciąż wierzymy w przesądy! Choć w dzisiejszych czasach w zabobony wierzy coraz mniej osób, nie wszyscy w pełni ufają nauce. moja chrzesnica ma 6 lat i srednio raz w miesiacu zyczy sobie jakis prezent.. na poczatku jak prosila o cos to chociaz robila to slodko ze wstydem w glosie a teraz poprostu dzwoni i oznajmia co Matka chrzestna jest tylko jedna!!! Toni Collette, Monica Bellucci w przezabawnej komedii #MafiaMamma! W kinach NA DZIEŃ MATKI! ♥ MAFIA MAMMA | W kinach od 26 MAJA! | Matka chrzestna jest tylko jedna!!! 😜 Toni Collette, Monica Bellucci w przezabawnej komedii #MafiaMamma! Wiele zależy od miejsca, w którym się ona odbędzie oraz zwyczajów i tradycji związanych z nią, a jakie panują w danej części Polski. I co najważniejsze, to nieco inaczej wygląda kwestia tego, ile na chrzest od cioci może otrzymać dziecko, a jaką kwotę wypada podarować jako ojciec chrzestny lub matka chrzestna. Prośba o zostanie Matką Ojcem Chrzestnym 2 sztuki. od Super Sprzedawcy. 70, 99 zł. zapłać później z. sprawdź. 79,98 zł z dostawą. Produkt: Zaproszenie na chrzest 14,5 x 14,5 cm. dostawa pt. 20 paź. Dmlf. Chrzest to wielkie wydarzenie, do którego przygotowuje się cała rodzina. Z pewnością jako rodzic kilku miesięcznego malucha, masz już wybranych chrzestnych. Czy wiesz jednak, kto nie może zostać rodzicem chrzestnym? Czy wybrane przez Ciebie osoby spełniają poniższe wymagania? Przepisy kościelne – podstawowy wyznacznik, kto może być rodzicem chrzestnym Przepisy kościelne wskazują przyszłym rodzicom, którzy chcą wychować swoje dziecko w wierze katolickiej, jakie warunki powinny spełniać osoby wybrane przez nich na przyszłych rodziców chrzestnych. Przede wszystkim, aby móc objąć funkcję rodzica chrzestnego, należy: być katolikiem, mieć ukończone 16 lat, przyjąć wcześniej sakrament Bierzmowania i Pierwszej Komunii Świętej, prowadzić życie w zgodzie z wiarą katolicką i nie żyć “w trwałej okazji do grzechu”, być osobą niekaraną w sensie kanonicznym. Dodatkowo zaznacza się, że osoba wybrana na rodzica chrzestnego powinna być dojrzała i gotowa do pełnienia tej odpowiedzialnej funkcji (stąd wymóg wieku, ale nie powinien być to jedyny wyznacznik określania dojrzałości kandydata). Tych osób nie możesz wybrać na rodzica chrzestnego Powyższe prawo kościelne jest bardzo ścisłe w większości punktów, jednak wątpliwości często pozostawia kwestia “życia w trwałej okazji do grzechu” oraz to, czy osoba niewierząca może być chrzestnym. Częstym pytaniem zadawanym księżom jest również, czy rozwodnik może być chrzestnym. Praktyka wskazuje, że księża udzielający chrztu w różnorodny sposób interpretują prawo kościelne i zdarza się, że niektórzy proboszczowie nie zezwalają na wyznaczenie rozwodnika czy osoby niewierzącej na rodzica chrzestnego, a w innych parafiach jest to dopuszczalne. Bez wątpienia jednak pewne wybory życiowe kandydatów na rodziców chrzestnych zwiększają szanse na odmowę proboszcza. Kto nie może zostać rodzicem chrzestnym w większości parafii? rozwodnicy – osoby, które wstąpiły w związek małżeński (cywilny i kościelny), a następnie się rozwiodły, mogą mieć problem z zostaniem rodzicami chrzestnymi. Prawdopodobieństwo otrzymania tej funkcji spada, jeśli rozwodnik żyje w kolejnym związku. osoby żyjące w związkach nieformalnych – tzw. konkubinat jest często powodem odmowy proboszczów. Zdarza się jednak, że osoby młode, żyjące w związku i np. zaręczone i z wyznaczoną datą ślubu otrzymują zezwolenie na pełnienie tej funkcji. Wszystko zależy od indywidualnej sytuacji i interpretacji duchownego. osoby po ślubie cywilnym (bez kościelnego) – ślub cywilny w świetle prawa kościelnego nie jest równoznaczny ze związkiem małżeńskim. Dlatego osoby będące po ślubie cywilnym są traktowane tak samo, jak te żyjące w konkubinacie. osoby nie przystępujące do spowiedzi – spowiadanie się co najmniej raz w roku, szczególnie w okresie Wielkanocy, jest jednym z wymogów zostania rodzicem chrzestnym. osoby niepraktykujące wiary – osoby wierzące, ale niepraktykujące (nieuczęszczające do kościoła, nieprzyjmujące sakramentów itp.) mogą spotkać się z odmową proboszcza. osoby niewierzące – osoby określające się jako ateiści najczęściej nie są dopuszczane do pełnienia funkcji rodzica chrzestnego. Zdarzają się jednak wyjątki – tutaj indywidualna sytuacja i ocena proboszcza ma kluczowe znaczenie. Bezwzględnym zakazem pełnienia funkcji rodzica chrzestnego objęte są osoby, które dokonały apostazji (wystąpienia z kościoła katolickiego) najbliższa rodzina (rodzice biologiczni, dziadkowie, rodzeństwo) – najbliżsi członkowie rodziny nie mogą pełnić funkcji rodziców chrzestnych, ponieważ funkcja ta ma za zadanie wspierać osoby z najbliższego kręgu dziecka w umacnianiu wiary, a nie zwiększać obowiązki, które wynikają z więzów rodzinnych. osoby objęte karą kościelną – kara kanoniczna jest bezwzględnym przeciwwskazaniem do pełnienia funkcji rodzica chrzestnego. osoby, które nie przyjęły sakramentu Bierzmowania i/lub Komunii Świętej – nieprzyjęcie tych sakramentów najczęściej równa się niepraktykowaniu wiary katolickiej. W skrajnych przypadkach proboszcz może zezwolić na przyjęcie tych sakramentów w okresie poprzedzającym chrzest dziecka – warunkiem jest jednak szczera chęć praktykowania wyrażona przez kandydata na rodzica chrzestnego. osoby żyjące w stałej okazji do grzechu – jako “życie w stałej okazji do grzechu” najczęściej interpretowane jest życie w związku nieformalnym, mieszkanie wspólne przed ślubem, ale również bycie homoseksualistą czy bycie rodzicem nieślubnych dzieci. osoby niebędące katolikami – wyznawanie wiary innej, niż katolicka, jest najczęściej powodem odmowy pełnienia funkcji rodzica chrzestnego. Funkcja rodzica chrzestnego – czym kierować się w wyborze? Rodzic chrzestny pełni ważną funkcję z życiu katolickiej rodziny. Jest to osoba, której głównym zadaniem jest wspomaganie rozwoju wiary dziecka i prowadzenie go moralne na drodze życia w duchu chrześcijańskim. Księża sugerują zatem, aby na osobę chrzestnego wybierać kogoś, kto jest stale obecny w życiu rodziny, ma z nią częsty kontakt. Dodatkowo powinien być to ktoś, komu rodzice ufają i są skłonni do akceptacji słów ewentualnej krytyki w kwestiach wychowawczych. Ważnym kryterium jest również stopień praktykowania wiary katolickiej, uczestnictwo w życiu wspólnoty religijnej i bycie autorytetem w kwestiach moralnych. Tę ostatnią kwestię najłatwiej ocenić proboszczowi, jeśli kandydat na rodzica chrzestnego jest jego parafianinem – jeśli tak nie jest, proboszcz może poprosić o zaświadczenie z parafii miejsca zamieszkania, że dana osoba jest praktykująca i wierząca. Księża apelują również, aby kryterium wyboru nie była zamożność – chociaż chrzciny i komunie często bywają okazją do wręczania bardzo drogich prezentów, funkcja chrzestnego jest znacznie poważniejsza, niż materialne dobra. Jest Pani często nazywana przez pacjentów "matką chrzestną ich dzieci". Ile ma Pani już tych chrześniaków i chrześniaczek? Z in vitro, z tego co wiem, 8600 urodzonych już dzieci. Wszystkich ciąż z różnych metod leczenia mamy w nOvum ponad 12500, ale w tych innych metodach ja nie uczestniczę osobiście. Tadeusz Wasilewski, obecnie propagator metody naprotechnologii (metoda oparta na naturalnych sposobach planowania rodziny, która ma pomóc parze w poczęciu dziecka - przyp. red.), a wcześniej przez wiele lat lekarz prowadzący programy zapłodnienia pozaustrojowego, powiedział na konferencji Dni Godności Życia w 2011 roku "Znam osobiście ośrodki, które przez kilkanaście lat transferując mrożone zarodki do jamy macicy ani razu nie doczekały się informacji zwrotnej od pacjentki, która powiedziałaby: "Jestem w ciąży". Co Pani na to? Czy z mrożonych zarodków faktycznie nie ma ciąż i ulegamy zbiorowej propagandzie? W nOvum mamy ponad 2600 ciąż po kriotransferach (transfer mrożonych zarodków do macicy - przyp. red.), z tego ok. 2400 już urodzonych dzieci. Tak więc ja osobiście znam ośrodek, w którym rodzą się dzieci z kriotransferów, a nawet go prowadzę. Trudno mi komentować wypowiedź dr. Wasilewskiego - nie wiem na ile to faktyczne doświadczenia doktora, a na ile wybiórcza pamięć uzasadniająca życiowe wybory. A pacjenci powinni po prostu brać pod uwagę skuteczność kriokonserwacji (mrożenia zarodków - przyp. red.) w danym ośrodku, zanim powierzą mu swoje zarodki. Przez Polskę przetacza się wciąż dyskusja o zapłodnieniu in vitro. 79% Polaków popiera tę metodę (dane CBOS, wrzesień 2012), ale kiedy dochodzimy do kwestii mrożenia zarodków, zaczyna się problem. O co chodzi z tym mrożeniem zarodków? Czy one giną podczas zamrażania? Zarodki w naturze w ogóle dość często giną, tylko nikt o tym do czasu zabiegów in vitro nie wiedział i sobie tego nie uświadamiał. A szczególnie kobieta, która nie ma problemów z płodnością i do in vitro nigdy nie przystąpi. Ocenia się że ok. 50-60% powstających zarodków zarówno w warunkach naturalnych (w ciele kobiety), jak i w warunkach in vitro (w laboratorium) jest nieprawidłowych - z błędami genetycznymi. Przestają się one dzielić i obumierają na wczesnym etapie swojego rozwoju. Najczęściej nawet nie dochodzi do ich zagnieżdżenia. Podobnie jest w przypadku mrożenia: nie wszystkie zarodki przeżyją. Okazuje się to dopiero po ich rozmrożeniu, wcześniej nie można tego zaobserwować. Najprawdopodobniej zarodki te nawet gdyby nie były poddawane kriokonserwacji też by obumarły na którymś etapie rozwoju i nie dałyby ciąży. W wypadku konkretnych leczących się par, to może być sytuacja, która już wielokrotnie zdarzała się przed leczeniem in vitro - w efekcie naturalnego współżycia powstawały zarodki, które dalej się nie rozwijały, nie dawały ciąży albo dawały ciążę, która kończyła się na bardzo wczesnym etapie. Różnica jest taka, że my te zarodki obserwujemy w laboratorium. Niezależnie od powyższych rozważań większość zarodków w nOvum (92%) przeżywa proces rozmrażania. Średnia skuteczność mrożonych transferów wynosi 27,7%. . Pobawmy się w polskie science fiction. Mamy rok 2015, wchodzi wreszcie prawo regulujące zasady rozrodu wspomaganego. Mamy zakaz mrożenia zarodków. Co dzieje się w polskich ośrodkach leczenia niepłodności? Jak to wpływa na Pani pracę, jako embriologa? Mrozimy komórki jajowe. Dla embriologów to wyzwanie, bo komórki jajowe mrożą się nadal dużo gorzej niż zarodki, więc embriolodzy pozbawieni możliwości mrożenia embrionów poszukują nowych metod, eksperymentują. Ale dla pacjentów to już niestety nie jest takie fascynujące. Bo spada skuteczność leczenia, tzw. kumulacyjny wskaźnik ciąż, tzn. ilość ciąż po transferach "świeżych" i mrożonych po jednym stymulowanym cyklu. Pacjentka musi teraz, jeśli nie udało jej się za pierwszym razem, a mrożone komórki nie przeżyły, nie zapłodniły się lub nie dały ciąży, stymulować się raz jeszcze, czyli być poddana działaniu hormonów i być poddana zabiegowi punkcji jajników w ogólnym znieczuleniu. Musi, poza tymi zdrowotnymi obciążeniami, liczyć się z dodatkowymi obciążeniami finansowymi. Ale największe niebezpieczeństwo czeka kobiety zagrożone zespołem przestymulowania jajników (inaczej OHSS, hiperstymulacja jajników wywołana podawaniem leków hormonalnych występująca w ok. 0,5-2% przypadków stymulacji do in vitro, najczęściej przybierająca formę łagodną, bardzo rzadko wymagająca hospitalizacji- przyp. red.). Dziś w takiej sytuacji mrozi się wszystkie uzyskane zarodki, aby nie dopuścić do ciąży w danym cyklu, która może wywołać albo znacznie spotęgować zespół hiperstymulacji. Jest on groźny dla zdrowia pacjentki, i muszą być podjęte radykalne kroki, aby do niego nie dopuścić lub znacznie go zminimalizować. Trudno mi sobie wyobrazić co będzie się działo w sytuacji, kiedy nie będzie można mrozić zarodków. Czy to oznacza, że będziemy musieli narażać kobiety na niebezpieczeństwo, choć znane są sposoby jego zminimalizowania? A co w sytuacji, kiedy zarodki są gotowe do transferu, a pacjentka z powodów losowych - wypadek, nagła choroba - nie może dotrzeć na transfer? Dziś możemy mrozić zarodki. Co będziemy robić w przypadku zakazu i kto weźmie na siebie jego konsekwencje? W praktyce taka legislacja będzie oznaczała działanie w ogromnym stresie zarówno dla starającej się pary, jak i dla zespołu medycznego. Uważam, że rozwiązaniem jest staranna certyfikacja ośrodków, które mogą wykonywać procedury in vitro, w tym kriokonserwacji. W sierpniu tego roku Komitet Bioetyczny przy Polskiej Akademii Nauk przeprowadzał ankietę bioetyczną w polskich ośrodkach leczenia niepłodności. Personel medyczny pytano o to, jaki, ich zdaniem, wpływ na skuteczność in vitro miałby zakaz mrożenia zarodków i jak ten zakaz wpłynąłby na bezpieczeństwo pacjentów. Nie będziemy upubliczniać wyników, ale możemy chyba uchylić rąbka tajemnicy i powiedzieć, że zdecydowana większość ankietowanych udzieliła odpowiedzi "negatywny". Dlaczego to takie ważne, aby móc mrozić nadliczbowe zarodki i co z tego wynika dla pacjentów? Jeśli jest możliwe mrożenie zarodków, rośnie kumulacyjny wskaźnik ciąż, co oznacza, że nieraz jedna stymulacja wystarcza żeby mieć np. dwoje czy troje dzieci. Pacjentki z mniejszym szczęściem mogą wracać po zamrożone zarodki, jeśli "świeża" próba nie powiodła się. Poza tym jest mniej ciąż mnogich - jeśli możemy mrozić zarodki, to dużo łatwiej podejmujemy decyzję (i lekarze, i pacjenci), że podamy np. jeden embrion. Jeden embrion to mniejsza szansa na ciążę niż po podaniu dwóch, ale jednocześnie mniejsze zagrożenie ciążą bliźniaczą, a w związku z tym mniejsze obciążenie zdrowotne matki i dzieci. Na koniec warto wspomnieć o bezpieczeństwie. Ostatnie badania, na dużych populacjach dzieci po in vitro przyniosły niespodziewane rezultaty. Dzieci po transferach mrożonych zarodków rodzą się większe, a ciąże są mniej powikłane nadciśnieniem, rzucawką oraz gestozą (zatrucie ciążowe - przyp. red.). Wysnuto hipotezę, że być może część nieprawidłowości w ciąży wynika z zagnieżdżania zarodka w nieoptymalnie przygotowanej śluzówce macicy, co może być wynikiem stymulacji hormonalnej jajników. Są nawet głosy, że przyszłość in vitro będzie polegać na stymulacji, mrożeniu wszystkich zarodków i podawaniu ich pojedynczo w kolejnych naturalnych cyklach. W ten sposób działają już niektóre ośrodki. Co Pani czuje, kiedy czyta Pani kolejne głosy w polskiej debacie zarzucające Pani i Pani kolegom po fachu "przedmiotowe traktowanie ludzi" czy wręcz "mordowanie zarodków"? Jestem szczególnie wrażliwa na takie opinie, ponieważ bardzo dbam o przyszłe dzieci na etapie kiedy są jeszcze zarodkami. Mimo że nie ma w Polsce prawa chroniącego zarodki, my w nOvum już od dawna je chronimy. Mamy ustalone zasady postępowania, nigdy nie niszczymy zarodków. Dajemy możliwość rozwoju każdemu zarodkowi, co oznacza, że nie selekcjonujemy ich i nie określamy z góry, że któryś nie ma szans. Ustalamy najwyżej kolejność transferów, ale to ma uzasadnienie medyczne. Jeśli zarodek żyje, nawet jeśli jest słaby, wygląda tak, że nie rokuje dużej szansy na ciążę, zawsze go podajemy do macicy. Z tego powodu czasem musiałam odpierać zarzuty, że "podajemy zarodki, które są słabe i dobrze wiemy, że nic z nich nie będzie". Otóż nie wiemy tego na pewno. Teoretycznie na etapie rozwoju zarodkowego, każda żywa komórka ma taki sam potencjał: może podzielić się na kolejne i zastąpić/uzupełnić te komórki, które obumarły. A moje osiemnastoletnie doświadczenie w pracy embriologa pokazało, że "istnieją rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się filozofom" i są zarodki z embriologicznego punktu widzenia gorzej rokujące, a dzieci z nich urodzone są śliczne i rokują, że wyrosną na wspaniałych dorosłych ludzi. Ostatecznie nie wiemy też z jakich zarodków powstaliśmy my. A jednak wszyscy tu jesteśmy I to nie kosztem innych zarodków, tylko po prostu nam się powiodło. Oto jeden ze sztandarowych argumentów przeciwko mrożeniu zarodków, prawie zawsze podnoszony przez przeciwników metody in vitro: "polskie kliniki niszczą nadliczbowe zarodki". Co Pani na to? Co naprawdę dzieje się z zarodkami, po które rodzice nie chcą lub nie mogą wrócić? Nie niszczymy zarodków! Pacjenci zanim podejdą do zabiegu in vitro są zapoznawani z możliwością powstania większej liczby zarodków. Muszą przemyśleć wielkość swojej przyszłej rodziny zanim dojdzie do zapłodnienia komórek - podobnie zresztą jak w naturze. Wtedy powinni podjąć decyzję czy zapładniać wszystkie pobrane komórki i czy są w stanie oddać zarodki innej niepłodnej parze, jeśli się okaże, że nie będą mogli wykorzystać wszystkich zarodków dla siebie. Bowiem jedyna alternatywa dla niewykorzystania zarodków, to przekazanie ich do adopcji prenatalnej innej niepłodnej parze. Jeśli pacjenci nie zgadzają się na to, nie powinni tworzyć więcej zarodków niż można podać podczas jednego transferu. Tak na marginesie, to nie podoba mi się samo określenie "nadliczbowe zarodki". Ono już sugeruje, że ktoś tu może być niepotrzebny - a nie taki jest cel tworzenia zarodków. Tak samo walczę z nazwami "zapasowe" albo "niechciane". Nazewnictwo w dyskusjach etycznych jest niezwykle ważne! Na forum Naszego Bociana czytamy często "mam dwa zamrożone zarodki, ale chyba nie ma sensu po nie wracać, nie wierzę, żeby była z nich ciąża". Pacjenci nie wierzą, że kriotransfery (transfery zarodków zamrożonych) przynoszą ciążę. Co na ten temat mówią badania i Pani wieloletnia praktyka? Czy jest sens wracać po zamrożone zarodki i jaka jest skuteczność takiego transferu? Aktualna skuteczność w nOvum wynosi 27,4% na transfer. To jest statystyka. Lecz trzeba pamiętać, że z każdego zarodka może powstać dziecko. Nie można odbierać im szansy. W mojej praktyce wielokrotnie namawiałam pacjentów, aby zdecydowali się na transfer mrożonych zarodków, mimo że nie wierzyli w jego skuteczność i chcieli stymulować się raz jeszcze. I niejednokrotnie miałam rację. Jedna z pacjentek napisała niedawno "nie chcę mrozić zarodków, wolę się zdecydować na zamrożenie komórek jajowych. To eliminuje problem etyczny". Co Pani, jako lekarz i praktyk, sądzi na temat skuteczności mrożenia komórek jajowych i co o tym mówią badania? To skuteczna metoda? Cały czas trwają prace nad poprawą wyników mrożenia komórek jajowych. Wszyscy chcieliby - i pacjenci, i embriolodzy, i lekarze - żeby mrożenie komórek jajowych było tak skuteczne, jak zarodków i żeby skończyły się etyczne dyskusje na ten temat. Niestety tak jeszcze nie jest; komórki nadal mrożą się gorzej niż zarodki. W USA mrożenie komórek jajowych traktuje się jako procedurę eksperymentalną. Według ASRM (ang. Amercian Society of Reproductive Medicine) w dokumencie z 2012 roku "MATURE OOCYTE CRYOPRESERVATION: A GUIDELINE" ("Mrożenie dojrzałych komórek jajowych: wytyczne") szansa na ciążę kliniczną po rozmrożeniu jednej komórki jajowej metodą witryfikacji wynosi według aktualnych doniesień 4,5% - 12%. Trzeba więc zamrozić dużo komórek, aby szansa na urodzenie dziecka była realna. Jeśli pacjenci, poinformowani o powyższych ograniczeniach, podejmują świadomą decyzję o mrożeniu komórek, a nie zarodków, szanujemy to. To przecież w nOvum, w roku 2007 poczęło się pierwsze w Polsce dziecko z zamrożonej komórki jajowej. Cały czas trwają prace nad doskonaleniem metod mrożenia. Coraz więcej się dzieje w tym aspekcie w tzw. oncofertility (płodność przy chorobie nowotworowej). Młode kobiety w obliczu terapii przeciwnowotworowej uszkadzającej jajniki nie mają innego wyjścia i jest to jedyna realna metoda, aby zachować płodność po pokonaniu nowotworu. Mam nadzieję, że niedługo mrożenie komórek jajowych będzie równie skuteczne, jak mrożenie zarodków i położy to kres etycznym dyskusjom szkodzącym niepłodnym pacjentom i skuteczności ich leczenia. Anguz Dołączył: 2016-01-19 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 551 22 czerwca 2016, 10:12 w lipcu mam zostac matka chrzestna,bede wtedy w ok 19tygodniu. Cala moja rodzina nawet nie zwraca mi uwagi tylko autentycznie krzyczy i zabrania,ze kategorycznie nie moge podac tego dziecka do chrztu bedac w ciazy bo to sprowadzi nieszczescie a ja nie wiem czy sie smiac,czy plakac,ze w tych czasach ludzie wierza w takie debilizmy.... I to moja wlasna rodzina,zenada... Siostra mojego chlopaka nie ma kogo wziac na ta chrzestna,oni nie maja zadnej rodziny i juz jedna chrzestna jest jej kolezanka ze szkoly,ja jestem z jej bratem od 6 lat razem i uwazam,ze ma racje ze powinnam byc ta cala matka. Spotkalyscie sie z tym zabobonem? Podalabys dziecko do chrztu w widocznej ciazy? margolcia1233 Dołączył: 2009-11-26 Miasto: Warszawa Liczba postów: 1252 22 czerwca 2016, 10:42 Znam osobiście 3 przypadki że kobieta była w ciąży i podawała do chrztu. Nie skończyły się dobrze. Czy to ma związek czy zbieg okoliczności nie mam pojęcia. Ja w taki zabobony nie wierzę ale sama nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji. Dołączył: 2012-10-12 Miasto: Wioska Liczba postów: 18531 22 czerwca 2016, 10:42 vitalijka23 napisał(a):powiedz im, że skoro chodzą do kościoła to nie mają prawa wierzyć w właśnie - nie masz wymagania spowiedzi przed chrztem? o ile wiem to chrzestni muszą być wierzący i praktykującyWlasnie nie wiem, mieszkam z moim bez slubu i w ciazy a od kosciola nie chodze,zgodzilam sie zeby nie bylo problemu z szukaniem chrzestnej... bylam chrzestna zaraz po biezmowaniu ale nie pamietam juz jak to wygladaTo akurat kwestia twojej religijnosci. Mi nie przeszkadzaloby pojscie do spowiedzi i do komunii tylko zeby papier byl. Anguz Dołączył: 2016-01-19 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 551 22 czerwca 2016, 10:45 margolcia1233 napisał(a):Znam osobiście 3 przypadki że kobieta była w ciąży i podawała do chrztu. Nie skończyły się dobrze. Czy to ma związek czy zbieg okoliczności nie mam pojęcia. Ja w taki zabobony nie wierzę ale sama nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji. a co to za przypadki kaelia 22 czerwca 2016, 10:58 Rodzina dziecka chce, żebyś była chrzestną? Chce. To ja bym była wierzę w takie przesądy. Jedyne, co by mnie skłoniło do wycofania się, to gdyby matka dziecka w to wierzyła - wtedy z szacunku dla niej bym zrobiła, jak chce. Tylko wtedy. Dołączył: 2013-07-15 Miasto: Lublin Liczba postów: 3906 22 czerwca 2016, 10:58 moja rodzina tez niestety wierzy w zabobony. Jakby mi tak truli wrecz zabraniali nie darowalabym sobie gdyby jednak mojemu dziecku cos bylo albo mu sie nie wiodlo i te komentarze ze to przez to ze bylam chrzestna w ciazy. Swoja droga wybrali Ciebie z musu bo nie mieli kogo? Ja bym się chyba nie zgodziła . vitalijka23 Dołączył: 2014-04-26 Miasto: Warszawa Liczba postów: 7453 22 czerwca 2016, 11:05 maharettt napisał(a):Anguz napisał(a):vitalijka23 napisał(a):powiedz im, że skoro chodzą do kościoła to nie mają prawa wierzyć w właśnie - nie masz wymagania spowiedzi przed chrztem? o ile wiem to chrzestni muszą być wierzący i praktykującyWlasnie nie wiem, mieszkam z moim bez slubu i w ciazy a od kosciola nie chodze,zgodzilam sie zeby nie bylo problemu z szukaniem chrzestnej... bylam chrzestna zaraz po biezmowaniu ale nie pamietam juz jak to wygladaTo akurat kwestia twojej religijnosci. Mi nie przeszkadzaloby pojscie do spowiedzi i do komunii tylko zeby papier tylko jeśli pójdzie do spowiedzi i powie, że mieszka bez ślubu i jest w ciąży to rozgrzeszenia nie dostanie. A pójście do komunii bez rozgrzeszenia uważam za baaaaardzo słabe. W ogóle jeśli jesteś niewierząca to daruj sobie bycie chrzestną. Ja nie jestem za zmuszaniem nikogo do wiary, ale robienie szopek też uważam za karygodne. Dołączył: 2012-05-07 Miasto: Gniezno Liczba postów: 1939 22 czerwca 2016, 11:05 Ja zostałam chrzestna będąc w 7 miesiącu ciąży, dziecko i moje i to chrzczone ma się dobrze, a żeby było Jeszcze ciekawiej matka chrzestna mojej córki też jest w ciąży, a chrzciny niedługo:-)Jedyne czego można wg mnie się obawiać, to zeby matka chrzestna nie miała żadnych komplikacji w ciąży, bo wtedy można zostać na lodzie tuż przed chrzcinami Dołączył: 2010-07-29 Miasto: Warszawa Liczba postów: 15415 22 czerwca 2016, 11:05 nie zgodziła bym się.. też słyszałam o takich przypadkach. Dołączył: 2012-10-12 Miasto: Wioska Liczba postów: 18531 22 czerwca 2016, 11:25 vitalijka23 napisał(a):maharettt napisał(a):Anguz napisał(a):vitalijka23 napisał(a):powiedz im, że skoro chodzą do kościoła to nie mają prawa wierzyć w właśnie - nie masz wymagania spowiedzi przed chrztem? o ile wiem to chrzestni muszą być wierzący i praktykującyWlasnie nie wiem, mieszkam z moim bez slubu i w ciazy a od kosciola nie chodze,zgodzilam sie zeby nie bylo problemu z szukaniem chrzestnej... bylam chrzestna zaraz po biezmowaniu ale nie pamietam juz jak to wygladaTo akurat kwestia twojej religijnosci. Mi nie przeszkadzaloby pojscie do spowiedzi i do komunii tylko zeby papier tylko jeśli pójdzie do spowiedzi i powie, że mieszka bez ślubu i jest w ciąży to rozgrzeszenia nie dostanie. A pójście do komunii bez rozgrzeszenia uważam za baaaaardzo słabe. W ogóle jeśli jesteś niewierząca to daruj sobie bycie chrzestną. Ja nie jestem za zmuszaniem nikogo do wiary, ale robienie szopek też uważam za tego nie mowic. Zalezy od w takiej sytuacji i tak zrobilam. Rodzice dziecka mieli podobne podejscie. A lubie ich i dzieciaczka tez wiec nie widzialam problemu by odmawiac z takiego powodu. Dołączył: 2011-09-08 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 27090 22 czerwca 2016, 11:27 a ja nawet nie słyszałam o takim :D ej, Wy tak serio ? znam takie przypadki, nie zgodziłabym się ? :D Edytowany przez Matyliano 22 czerwca 2016, 11:32

matka chrzestna w ciąży forum