🪁 Szlak Na Rysy Zdjęcia

Schronisko nad Popradzkim Stawem - odbicie na czerwony szlak (0:35h - 0:25h), Czerwony Szlak - Chata pod Rysami (2:30h - 1:45h), Chata pod Rysami - Rysy (0:45h - 0:35h). Trasa na Rysy zajmie nam w tym przypadku 5:15h a droga w dół 4h. To razem ponad 9h. Można też łączyć wejście Polską stroną i zejście Słowacką lub odwrotnie. Rysy chodziły mi po głowie, odkąd tylko zainteresowałem się Tatrami. Wiadomo, w końcu to najwyższy szczyt Polski. Z tego też powodu latem jest to chyba najba Szlak na Rysy – wejście od polskiej strony znad Morskiego Oka. Opublikowano 28 listopada 2022 przez MyNaSzlaku. Rysy to najwyższy szczyt Tatr po stronie polskiej i główny cel wędrówek podczas urlopu, wypoczynku i przyjazdu turystów do Zakopanego. W tym wpisie znajdziesz opis szlaku na Rysy od polskiej strony. znad Morskiego Oka. Bilety online do TPN-u oraz dodatkowe informacje. Rysy położone są na terenie Tatrzańskiego PN, który wymaga posiadania biletu wstępu. Na Rysy dostaniesz się z Zakopanego, które znajduje się w odległości zaledwie 5 kilometrów. Wchodząc polskimi szlakami, warto udać się znad Morskiego Oka. Jeśli chcesz uniknąć długich kolejek Tatrzański Park Narodowy ogłosił termin zamknięcia szlaku na Rysy. „Od 1 września do odwołania z powodu remontu zostaje zamknięty czerwony szlak na odcinku: Czarny Staw pod Rysami – Rysy (w obu kierunkach). Remont potrwa ok. 2–3 tygodnie, jednak ze względu na trudny, górski teren i warunki atmosferyczne, które mogą utrudniać prace, nie jeste Chcesz zdobyć Rysy, ale masz obawy, że stromo, ciężko, niebezpiecznie? W takim razie spróbuj od strony słowackiej. Że się zmęczysz, to pewne, w końcu to góry, ale jest łatwiej, a widoki równie piękne jak od strony polskiej Zdobyłem Rysy! - pochwalił się kiedyś w górskim gronie jeden z kolegów. W te wakacje zamknięty zostanie szlak na Orlą Perć. We wrześniu zaś na Rysy. Jeśli ktoś planuje zdobyć w te wakacje Orlą Perć, musi się pospieszyć! Jeszcze w wakacje TP zamknie szlak na popularny i uznawany za jeden z najtrudniejszych szczytów Tatr. Poprawiona ma zostać nawierzchnia Mijamy charakterystyczny głaz, skąd piękny widok na Czarny Staw i Morskie Oko. Schodzimy w zakosy po kamiennych stopniach. Dochodzimy do Czarnego Stawu, który obchodzimy z prawej strony. Czarny Staw nad Morskim Okiem (1580 m) Długość odcinka: 3.0 km. Czas przejścia: 2.55 godz. Suma podejść: 920 m Śr. nachylenie: 30.7% GOT: 13 pkt. Ciekawostką jest, że najwyżej położony punkt na masywie znajduje się po stronie słowackiej, jednak jest on zaledwie o około 1,5cm wyższy niż najwyższy punkt w granicach Polski. 2. Nie zawsze Rysy uznawane były za najwyższą górę w Polsce. Badania przeprowadzone w połowie XIX wieku zaniżyły wysokość góry o prawie 200 metrów! CM2XY. Bezpieczeństwo: Kluczowe trudności to: 1. LAWINY. Podejście żlebem od Czarnego Stawu oraz sama rysa znane są z potężnych lawin. Dość przypomnieć, że to właśnie w tym miejscu, pod lawiną, która miała 13 hektarów i masę 26 tys. ton (!) zginęło 8 licealistów z Tych. To największa tragedia w dotychczasowej historii turystyki tatrzańskiej. 2. RYSA I EKSPOZYCJE POD SZCZYTEM. W górnych partiach zaczynają się trudności techniczne. Podejście Rysą jest strome i w przypadku słabo związanego śniegu lub oblodzenia można polecieć kilkadziesiąt metrów do podnóża rysy. Konieczna umiejętność sprawnego posługiwania się czekanem i rakami. Od przełęczy do szczytu szlak trawersuje niebezpiecznie nad urwiskiem. Łańcuchy, spora ekspozycja, konieczność przejścia tuż nad przepaścią kilku metrów, śnieg często wywiany, oblodzenia - nierzadko się zdarza, że przy gorszych warunkach trzeba się wycofać dosłownie 15 metrów od szczytu… Należy pamiętać, że zimą trudności zależą w ogromnym stopniu od aktualnych warunków. Zupełnie inne zagrożenia czyhają, gdy robi się lawinowa „dwójka”, a do tego słońce zaczyna mocno prażyć i podnosi się temperatura na północno-zachodnich stokach Rysów – wtedy kluczowym niebezpieczeństwem będzie możliwość zejścia lawiny którymś ze żlebów do Czarnego Stawu. Zupełnie inaczej będzie, gdy np. śniegu mało, mocno związany, lawinowa „jedynka”, ale sporo oblodzeń – wtedy niebezpiecznie może być podczas podchodzenia Rysą lub na eksponowanym trawersie tuż pod szczytem. Jeżeli dopiero zaczynacie zimową przygodę z Tatrami, Rysy nie są dla Was! Na początek polecam podejście na Goryczkowe Czuby i Kasprowy, na Trzydniowański Wierch lub Grzesia. Średniozaawansowanym polecam wędrówkę pasmem Czerwonych Wierchów lub Kościelec. Opis podejścia: Nie będę opisywał samego przejścia od Palenicy do Morskiego Oka – zazwyczaj droga jest odśnieżona i idzie się mniej-więcej tyle, co w lecie. Aby oszczędzić sobie 2h uciążliwego marszu, warto rozważyć nocleg w Morskim Oku. Morskie Oko - Czarny Staw pod Rysami Z Morskiego Oka na szczyt 4-6 godzin. Z wyżej opisanych przyczyn spod Moka powinniście wyruszyć najpóźniej o godz. 6, tak, by zdążyć zejść za bulę zanim słońce zacznie ok. godz. 13-14 oświetlać północno-zachodnie zbocza Rysów, co sprzyja schodzeniu lawin. Ja na środku zamarzniętej tafli Morskiego Oka byłem o 7, ale czasu letniego (była już połowa marca). Wrażenia niesamowite – wokół stawu pusto, bezwietrznie i absolutnie cicho. Nad stawem unosiła się mgła, ale szczyty były już skąpane w słońcu. O ile grubość pokrywy lodowej na Morskim Oku na to pozwala (jest świeżo wydeptany szlak przez środek zamarzniętego stawu), należy iść po lodzie – jest to znacznie wygodniejsze i bezpieczniejsze, niż wędrówka dookoła, wzdłuż wylotów żlebów, którymi czasami lubi polecieć śnieg. Za Morskim Okiem czeka męczące podejście pod Czarny Staw pod Rysami. Gdy tylko warunki pozwalają, przekraczamy go w ten sam sposób, co Morskie Oko – najkrótszą drogą przez środek zamarzniętej tafli. Czarny Staw pod Rysami - Rysa: Za stawem czeka nas kolejne mozolne podejście – tym razem będzie tak aż do szczytu. Przebieg podejścia od Czarnego Stawu pod Rysami do Rysy wymaga indywidualnego oszacowania warunków. Najczęściej (co nie oznacza, że tak będzie w dniu Waszego podejścia!) optymalna droga prowadzi: zakosami w stronę progu, obejście progu żlebem (niestety nie ma innej możliwości, choć żlebem tym lubi polecieć coś dużego), zaraz za progiem trawersem na lewo w stronę Buli i na wprost lub zakosami w kierunku wylotu Rysy. Ten właśnie odcinek – od Czarnego Stawu przez Bulę do wylotu Rysy – jest najbardziej niebezpieczny lawinowo, a w przypadku załamania pogody, gdy widoczność spada a ślady zawiewa, również topograficznie. Dalej zaczynają się trudności raczej techniczne, niż lawinowe. Rysą na szczyt: Podejście mozolne, zgubić się nie da, ale Rysa jest miejscami bardzo stroma – raki, czekan, kask i umiejętność posługiwania się nimi konieczne!!! Można polecieć, zwłaszcza gdy śnieg jest słabo związany lub są oblodzenia. Jako, że podchodzimy wąską i stromą rynną, trzeba również uważać na spadające Rysą obiekty – kamienie/bryły lodu strącone przez osoby idące wyżej, skiturowców (w końcu Rysa to jeden z kultowych zjazdów), a zdarza się również, że trzeba odskakiwać przed zsuwającym się z góry innym piechurem (nie ma tygodnia, by ktoś Rysą nie zleciał). Pamiętajcie również, że łatwiej jest wejść, niż zejść. Jeśli warunki są ciężkie, lepiej w porę odpuścić. Po godzinie trudnego i mozolnego podejścia Rysą dochodzimy do przełączki. Po ponad 3h marszu zacienioną i ponurą ścianą północną z radością witam na grani słońce i wspaniałe widoki w kierunku wschodnim. Na przełączce i na grani radzę uważać na ew. nawiane depozyty śniegu. Co prawda do szczytu zostało nie więcej, niż 200 metrów, ale warto odpocząć – ostatni odcinek granią jest dość trudny technicznie. Podejście rozpoczyna się przyjemną, choć eksponowaną graniówką, ale po chwili, tuż pod szczytem, czeka nas bardzo nieprzyjemny trawers nad urwiskiem. Ponownie – w zależności od warunków – może być dość łatwy lub baaardzo niebezpieczny. Miejsce, choć oddalone od szczytu o 30 m, nierzadko staje się miejscem odwrotu, szczególnie, gdy zalegają tam depozyty śniegu lub jest oblodzenie. Wycof 30 metrów przed kultowym szczytem musi boleć, tym bardziej czapki z głów dla tych, którzy potrafią podjąć tak dojrzałą decyzję. Najtrudniejszy fragment został ubezpieczony łańcuchem, choć w warunkach zimowych na niewiele się on zda – no chyba że macie uprząż z zestawem ferratowym, to można się do łańcucha wpiąć. Po przejściu emocjonującego fragmentu czeka nas zasłużona nagroda – satysfakcja ze zdobycia najwyższego polskiego szczytu zimą oraz wspaniałe widoki. Jako że pogoda była doskonała, lawinowa „jedynka” i świetnie związany śnieg, polski wierzchołek okupowało kilkanaście osób. Po pamiątkowej fotce szybko uciekłem na wierzchołek słowacki, by delektować się widokami, choć i tam o samotności mogłem tylko pomarzyć. Widoczność doskonała, bezchmurne niebo, gdyby nie mróz, mógłbym się tak gapić do wieczora… :) Szczególnie imponująco prezentuje się z wierzchołka słowackiego masyw Wysokiej i Gerlach. Powrót taki sam, tylko trudniejszy. ;) Zarówno trawers pod szczytem jak i zejście Rysą są trudniejsze technicznie i bardziej niebezpieczne właśnie w tym kierunku. Trzeba zachować koncentrację, by nie zjechać do Buli w trybie ekspresowym. Niestety tego typu wypadki śmiertelne zdarzają się pod Rysami co roku. Podsumowując – trasa piękna, ale wymagająca i w zależności od warunków umiarkowanie lub bardzo niebezpieczna. Cierpliwie czekałem na optymalne warunki i w końcu się doczekałem – delikatny mróz, lawinowa „jedynka”, dobrze związany „gips”, bezchmurne niebo – czego chcieć więcej? Było to moje najbardziej udane wyjście zimowe w Tatry. Polecam wam to samo – czekać cierpliwie na optymalne warunki, by delektować się zdobywaniem Rysów jak dobrym winem. Wróć do strony wyszukiwania Może zainteresuje Cię również: 1:00h Spacerem: Krupówki Wśród tłumów, wrzeszczących przekupniów, dziwacznej mieszaniny dźwięków i zapachów. W poszukiwaniu dawnego Zakopanego. 2016-02-05 1:30h Spacerem: na Antałówkę Śladami Witkiewiczów, wśród najpiękniejszych realizacji stylu zakopiańskiego, po piękne widoki z Antałówki 2015-10-02 Hop na Rysy z Palenicy przez MokoAutor: BetiKaOpracowano: 2012-09-30 21:26:11 Trasa: Palenica Białczańska Wodogrzmoty Mickiewicza Schronisko PTTK nad Morskim Okiem Czarny Staw nad Morskim Okiem Rysy Czarny Staw nad Morskim Okiem Schronisko PTTK nad Morskim Okiem Miało być pięknie: duża grupa z możliwością podziału na "podgrupy"; panowie mieli pójść na Rysy (ambicjonalnie) a panie mogłyby się spokojnie poopalać np. pod Sarnią Skałą... mogłyby... Piotr nie przyjechał, na placu boju został się Michał - no i to marzenie aby wejść na Rysy. Podczas analizy wejścia od strony polskiej i słowackiej zdecydowaliśmy na spróbowanie podejścia od Czarnego Stawu pod Rysami - 'przecież to tylko 3,5 h'. Taaak. Biorąc pod uwagę długość dnia we wrześniu - tylko 12 h - i moją dość marną kondycję poniedziałkową przy podejściu do Moka zdecydowałam się na wzięcie udziału w tej karkołomnej wycieczce pod warunkiem przygotowania się dzień wcześniej w saunie w Aquaparku i wystartowania z Palenicy przed szóstą rano. Wszystko zgodnie z planem: basenu dzień wcześniej nie było a z Palenicy wyruszyliśmy o 6:30. Ale miałam zapewnienie, że na moje magiczne hasło: Michał, k... już dalej nie mogę, schodzimy - zejdziemy razem bez żadnych brawurowych zachowań typu "to zaczekaj, ja pójdę sobie sam na szczyt a Ciebie zabiorę, jak będę schodził" ;-) Mieliśmy dużo szczęścia do pogody - było bezdeszczowo, słońce nie operowało zbyt złośliwie, temperatura idealna na spacer, zachmurzenie umiarkowane i ruch turystyczny także. Słowem - właściwy timing. Kondycja i humor poprawiły się po pojawieniu się o ósmej pod schroniskiem. Czarny Staw pod Rysami - tak trudno osiągalny dwa dni wcześniej - teraz był już po pół godzinie. Tylko obawa przed porywaniem się na ten szczyt coraz bardziej rosła. Chwila namysłu przy Stawie i pozostało już tylko te "3,5h" na górę. Absolutny spokój i skupienie, odpoczynek w momencie, gdy organizm tego potrzebował. Aż do spotkania dwójki turystów - panów, z wyglądu których nie spodziewałam się, że odpuszczą. Zeszli z 2000 m. Było za ciężko. Poczułam, że jest ok bo ludzie tu nie będą się głupio zachowywać pędząc na łeb na szyję nie myśląc o racjonalnym rozłożeniu sił. Łańcuchy przy podchodzeniu na górę częściowo ułatwiają wędrówkę - bardziej przydają się schodzącym. Podejście nie jest trudne przy ładnej pogodzie, szczególnie, gdy wcześniej nie padało. Polecam tylko założenie rękawiczek bez palców - przynajmniej ja lepiej czuję skałę opuszkami ;-) Na szczycie istna wieża Babel - Polacy, Słowacy, Anglicy, Niemcy, Węgrzy - i każdy chce mieć to zdjęcie przy słupku. Jedno aparatem (samotny zdobywca), drugie komórką (dla znajomych aby od razu wiedzieli), trzecie z towarzyszem/ami wędrówki. Pstryk, pstryk, pstryk następny proszę! Najbliższa półka skalna oferująca trochę miejsca na wypicie herbaty i zjedzenie czegokolwiek jest ok 150 m niżej. Wierzcie mi, napar kokeichy wypity na wysokości ok. 2300 zyskuje inny wymiar :-) Czyste powietrze, przejrzysty widok na otaczające szczyty, nikła tafla stawów w dole, echo odbijające się od skał - to wszystko sprawia, że chcesz pozostać jeńcem tej chwili. To, co na dole zajmuje twoje myśli okazuje się tak szalenie nieistotne. Spore problemy okazują się być mikroskopijne, jesteś tu i teraz. Niebezpieczeństwem jest właśnie to uzależniające uczucie osadzenia we właściwej chwili, znalezienia swojego 'magicznego miejsca'. Uczucie niebiezpieczne, gdyż nie chcesz zejść na dół ;-) Zejście dla niektórych bywa zazwyczaj trudniejsze, bo kolana, bo zmęczenie. Ale nie na odcinku z łańcuchami czyli do 1800-1700. Akurat teraz łańcuchy ułatwiają już zejście znacznie je urozmaicając ;-) Istotnym problemem są turyści idący na górę o godzinie czternastej (zakładam, że będą schodzić do Moka a nie spać w Chacie po słowackiej stronie). Turyści się spieszą bo zaspali rano albo musieli zjeść śniadanie. Nie mają zamiaru przepuścić osoby, która schodzi. Tutaj ograniczę się tylko do wtrącenia, że jako osoba niezwykle opanowana niemalże musiałam ostro strofować podchodzących pod górę używając szantażu, że ich po prostu nie przepuszczę jeżeli mi się uczepią tego samego łańcucha na którym aktualnie wiszę. Mój kryzys nadszedł po zejściu z ostatniego łańcucha i rozpoczęciu najłatwiejszego odcinka - tylko skalne stopnie do Stawu pod Rysami, który się pięknie przybliża. Dziś wiem, że wtedy odeszły mi nerwy, odpuściła adrenalinka i do mózgu dotarł sygnał o zmęczeniu. W efekcie mojego powolnego tuptania, które nazywam czołganiem ;-) obiad w schronisku jedliśmy koło 17:00 Podsumowując: 9,5 h, +dużo szczęścia do pogody, +absolutne skupienie na trasie, -podchodzący, ignoranccy, popołudniowi zdobywcy. Szczęście nam dopisało, wyrobiliśmy się w czasie. Pogoda sprzyjała. Chętnie zrobię tę trasę w przyszłym roku w czerwcu gdy dzień będzie dłuższy. Absolutnie odradzam po i w deszczu. To nie ViaFerrata. Głazy miejscami są bardzo duże (wysokie) a półki skalne niezbyt szerokie. Echo pięknie się odbija od skał, równie ładnie możemy i my. Trasa wymagająca skupienia i rozwagi. Rysy, a właściwie ich środkowy wierzchołek są najwyższym szczytem Polski. Licząca 2499 m (obecnie istnieje kilka różnych wersji pomiarów wahających się 2498,5 do 2500 m kulminacja znajduje się na granicy Polski i Słowacji. Wejście na szczyt możliwe jest zarówno od północy, znad Morskiego Oka, jak i od południa ze Szczybskiego w Tatrach Masyw Rysów ma trzy wierzchołki. Najwyższy z nich, liczący 2501 m znajduje się po stronie słowackiej. Poza granicami Polski wznosi się też najniższy z nich. Na granicy leży wierzchołek pośredni, który jest jednocześnie najczęściej odwiedzanym, ze względu na wchodzących tu wielu polskich szczyt Polski jest bez wątpienia sporym wyzwaniem dla osób, które chcą go zdobyć. Choć w warunkach letnich do jego pokonania niepotrzebne są umiejętności wspinaczkowe to droga na szczyt jest eksponowana, a w wielu miejscach zabezpieczają ją łańcuchy. Szlak jest też wymagający kondycyjnie, a wejście z Morskiego Oka i powrót w to samo miejsce zajmują około 7 h. Do tego w sezonie na szlaku należy się spodziewać bardzo wielu turystów i poruszanie się jest utrudnione. Szlak prowadzący na Rysy jest dwukierunkowy i wychodzący muszą się tu mijać ze schodzącymi. Rysy zostały zdobyte po raz pierwszy w 1840 r., a w warunkach zimowych w 1884 r. Jest to miejsce, na której dochodzi do wielu wypadków, a wejście od strony polskiej w całej historii turystyki w Tatrach pochłonęło już ponad 50 ofiar śmiertelnych. Dlatego wybierając się na Rysy trzeba koniecznie sprawdzić prognozy i panujące warunki oraz bezwzględnie trzymać się szlaku i zachować ogromną ostrożność. Zimowe wejście na Rysy wymaga posiadania raków, czekana, kasku oraz umiejętności posługiwania się szczyt od strony polskiej prowadzi szlak czerwony spod schroniska nad Morskim Okiem. Wejście zajmuje około 4 h. Powrót tą samą drogą trwa około 3 h. Należy pamiętać, że aby zanocować w schronisku nad Morskim Okiem trzeba wcześniej zrobić rezerwację. Jest to bardzo oblegane miejsce i przychodząc bez rezerwacji można się spotkać z brakiem miejsc. Alternatywą może być nocowanie w schronisku Roztoka (także warto zrobić rezerwację), ale trzeba się wtedy liczyć z dłuższym podejściem i zejściem. Na Rysy można też wejść od strony słowackiej ze Szczyrbskiego Plesa, najpierw szlakiem czerwonym lub niebieskim do Popradzkiego Plesa, a następnie czerwonym na szczyt. Trasa na szczyt to około 5 h wędrówki. Na wysokości 2250 m po stronie słowackiej znajduje się czynne od czerwca do października Schronisko Chata pod Rysami nazywana też Chatą pod Wagą. Dzięki niemu zdobywanie Rysów można rozłożyć na 2 dni i wejść na szczyt np. na wschód lub zachód słońca. Schronisko ma niewiele miejsc i cieszy się ogromnym zainteresowaniem więc rezerwacja miejsc jest tu koniecznością. Szlak od strony słowackiej jest zamknięty od do

szlak na rysy zdjęcia